7 europejskich zabytków z listy UNESCO

Podróże to poznawanie. Odkrywanie tego, co nieznane, nowe, inne niż dotychczasowe doświadczenia. To kontakt z ludźmi, konfrontacja kulturowa, możliwość sprawdzenia siebie w nowym środowisku i okolicznościach.

Znajdując się w nowych miejscach, mamy często możliwość obcowania z dorobkiem kulturowym poprzednich pokoleń. Stwarza to okazję do poznawania historii danego miejsca, podziwiania geniuszu i pracy tych, którzy poświęcali się, by stworzyć dzieła, które mogą nas obecnie oczarowywać i uczyć.

Dziś przypada święto dedykowane właśnie efektom takiej pracy. Ustanowiony w 1983 roku Międzynarodowy Dzień Ochrony Zabytków przypomina o tym, jak ważne jest dziedzictwo kulturowe, które kształtuje nie tylko przestrzeń, ale przede wszystkim nas samych. Bez dorobku kulturowego, który dziedziczymy, bylibyśmy pozbawieni korzeni i inspiracji. Dużą część naszych dotychczasowych wędrówek wypełnialiśmy poznawaniem zabytków, w tym również tych, o których randze może świadczyć fakt wpisania na listę Świadectwo Dziedzictwa UNESCO. Pisaliśmy już o wrażeniach, jakie wywarły na nas umieszczone na tej liście Delfy, Werona czy Wiedeń.

W związku z dzisiejszym świętem, chcemy zaprezentować Wam subiektywny wybór siedmiu obiektów z Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO, które mieliśmy okazję podziwiać podczas dotychczasowych wędrówek po Europie.

Stare Miasto w Dubrowniku

W Dubrowniku, nazywanym „perłą Adriatyku”, byliśmy w 2012 roku. Wówczas wakacje spędzaliśmy w Czarnogórze, która stanowiła punkt wypadowy do Albanii i Chorwacji. Spośród miejsc, które odwiedzaliśmy, właśnie Dubrownik zapadł nam głęboko w pamięć i przekonaliśmy się, że w pełni zasłużenie stare miasto w całości zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.

Dubrovnik, Chorwacja

Spacerując wąskimi uliczkami miasta odgrodzonymi średniowiecznymi masywnymi murami od reszty świata, można na chwilę odciąć się od teraźniejszości. Warto zarezerwować sobie cały dzień, aby bez pośpiechu i nerwowego spoglądania na zegarek, poddać się urokom Dubrownika – zatrzymywać się w różnych miejscach fortyfikacji i przyglądać charakterystycznym czerwonym dachom domów, morskiemu brzegowi i mijanym zabytkowym budowlom: pałacom, gotyckim klasztorom, renesansowym i barokowym kościołom, zabytkowym studniom, wieżom, fontannom.

Czerwone dachy, Dubrovnik, Chorwacja

Dubrownik może też poszczycić się jedną z najbardziej wyjątkowych ulic świata. Jest nią licząca sobie około 300 metrów Stradun (nazywana też Placa), której początek i koniec wyznaczają dwie dzwonnice i dwie fontanny (Wielka i Mała Studnia Onofria). Cechą charakterystyczną tego traktu są wypolerowane wapienne bloki, od których wzięło się określenie tego odcinka drogi jako „ulicy-salonu”. Brytyjski dziennik „The Telegraph” przygotowując w 2017 roku ranking „25 niesamowitych ulic, które koniecznie należy odwiedzić przed śmiercią” umieścił Stradum na trzecim miejscu, zaraz po Champs Élysées i Ocean Drive w Miami.

Na wyróżnienie zasługuje XIV-wieczny klasztor dominikański oraz pałace Sponza i Rektorów, a także dwa kościoły: renesansowy pod wezwaniem św. Zbawiciela i barokowy pod wezwaniem św. Błażeja. Przemieszczając się w obrębie murów miasta uwagę zwracają liczne średniowieczne baszty i bramy.

W ostatnim czasie popularność Dubrownika wśród turystów jeszcze bardziej wzrosła za sprawą nagrywanych tam scen do „Gwiezdnych wojen” i serialu „Gra o tron”, a biura turystyczne korzystając z tego faktu, zaczęły się specjalizować w organizacji wycieczek tematycznych skupiających się na miejscach związanych z produkcją filmową. To powoduje jeszcze większy ruch turystyczny, co niestety utrudnia spokojne delektowanie się urokami miasta.

Dubrovnik, Chorwacja

George Bernard Shaw, znany nie tylko z dorobku literackiego wyróżnionego Nagrodą Nobla, ale też z błyskotliwych powiedzonek, ocenił chorwackie miasto słowami, pod którymi również się podpisujemy:

Ci, którzy poszukują raju na ziemi, powinni przyjechać do Dubrownika.

Wielki Plac w Brukseli

Spośród rynków miejskich, które dotychczas widzieliśmy, La Grand-Place w Brukseli zasługuje naszym zdaniem na najwyższe wyróżnienie. A zatem wpisanie go na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO (w 1988 roku) było zasłużonym werdyktem.

La Grand-Place, Bruksela, Belgia

W Brukseli byliśmy siedem lat temu, ale widok pięciokątnego oszałamiającego gotyckimi budowlami placu, zapisał się bardzo dokładnie w pamięci. Strzeliste budowle z imponującym ratuszem na czele i XVII-wiecznymi kamienicami przykuwają uwagę każdego, kto trafia na Grand-Place. Trudność sprawia wyróżnienie jakiegoś budynku, gdyż każdy z nich jest oryginalny, a jednocześnie doskonale komponuje się z pozostałymi. Przepiękny jest XVI-wieczny Dom Króla, w którym obecnie znajduje się Muzeum Miejskie.

Warto przyjść na Wielki Plac zarówno w słoneczne południe, jak i wieczorem – w świetle dnia rzucają się w oczy bogate złote ornamenty na budynkach, natomiast wieczorem poszczególne kamienice są przepięknie oświetlone.

Bardzo żałujemy, że nie udało nam się zorganizować wycieczki do Brukseli w wyjątkowym dla tego miasta okresie – w sierpniu na środku rynku rozkwita kwiatowy dywan, który rozciąga się na przestrzeni o rozmiarach 25 na 75 metrów. Wykorzystuje się do jego wykonania około miliona sadzonek begonii. Podobno widok jest powalający i każdego roku zaskakuje nie tylko turystów, ale też mieszkańców, ponieważ wzór kwiatowego dywanu za każdym razem jest inny i do ostatniego momentu trzymany w sekrecie.

Bruksela, Belgia

Poza walorami architektonicznymi rynek urzeka panującą tam atmosferą – jest to bowiem miejsce tętniące życiem, gdzie mieszkańcy Brukseli mieszają się z turystami i czuć naprawdę kosmopolitycznego ducha miasta. Gdy wspominamy Wielki Plac w Brukseli, poza ucztą dla oczu – cieknie nam ślinka na wspomnienie przepysznych belgijskich gofrów – specjalności tego kraju. Nie mają sobie równych!

Wczesnochrześcijańskie i bizantyjskie zabytki w Salonikach

W Salonikach byliśmy w 2013 roku i zachowaliśmy z tego miejsca wiele dobrych wspomnień. Przede wszystkim musimy się jednak przyznać, że miasto nas zaskoczyło, a to głównie dlatego, że przygotowując się do zwiedzania Grecji trochę zlekceważyliśmy to miejsce. Znajdowało się ono na naszej liście miast, które chcemy zwiedzić, ale stanowiło przede wszystkim tylko tło dla Aten. Po prostu okazaliśmy się ignorantami.

Grecy uważają, że każdy kto odwiedzi Saloniki, znajdzie w swoim życiu prawdziwą miłość, bowiem legenda głosi, iż sama nazwa miastu została nadana w dowód miłości króla Kassandra dla żony królowej Thessaloniki. My zakochaliśmy się w mieście – Saloniki zachwyciły i zaskoczyły swoim bogactwem kulturowym, różnorodnością zabytków, przyjazną przestrzenią, kosmopolityczną atmosferą i zdecydowanie mniejszym ruchem turystycznym niż np. Ateny, co stwarzało większe szanse na poznanie greckiej codzienności.

Saloniki Grecja

Saloniki zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1988 roku w dowód uznania dla wartości zabytków wczesnochrześcijańskich i bizantyjskich, których tylko część została dotychczas odkryta i wyeksponowana. Bizantyjskie budowle zgodnie sąsiadują z greckimi budynkami w stylu art deco przede wszystkim w starej części miasta – dzielnicy Kástra.

Wizytówką Salonik jest zlokalizowana przy nabrzeżu Biała Wieża (w przeszłości nazywana Krwawą Wieżą ze względu na znajdujące się w niej więzienie), którą wzniesiono na polecenie osmańskiego sułtana Sulejmana Wspaniałego. Z jej szczytu można podziwiać panoramę miasta, a wewnątrz znajduje się Muzeum Kultury Bizantyjskiej. W okolicy stoi okazały pomnik Aleksandra Wielkiego dosiadającego swojego konia Bucefała. Na nas duże wrażenie wywarły też pozostałości Łuku Galeriusza (Kamara) pochodzące z III wieku n.e. W przeszłości ten łuk wzniesiony po zwycięstwie nad Persami składał się z czterech filarów, obecnie jednak pozostały tylko dwa.

Pałac i Opactwo Westminsterskie w Londynie 

Nasze wyjazdy do Londynu wiązały się zawsze ze zwiedzaniem wielu fascynujących miejsc i obiektów. W wyborze zabytków, które wywierają niezapomniane wrażenie z pomocą przychodzi w dzisiejszym wpisie wskazanie z Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO z 1987 roku, kiedy to umieszczono w tym prestiżowym katalogu neogotycki Pałac Westminsterski (będący siedzibą brytyjskiej Izby Gmin i Izby Lordów) oraz Opactwo Westminster.

Historia pierwszej z wymienionych – imponującego pałacu – sięga XI wieku. Szybko dostrzeżono jego potencjał reprezentacyjny. Pałac w XIII wieku został ośrodkiem angielskiej państwowości i wyznaczono go jako miejsce obrad Parlamentu. W swej długiej historii ma okresy, kiedy ulegał zniszczeniu, np. w 1834 roku spłonął w pożarze, a w czasie II wojny światowej był obiektem nalotów niemieckich.

Chyba najpopularniejszą częścią tej składającej się z trzech skrzydeł budowli, jest wieża Elizabeth Tower kojarzona ze znajdującym się na niej Big Benem. Anegdotami związanymi z tym chyba najpopularniejszym zegarem świata jest to, że w 1949 roku na skutek siedzącego na wskazówce pokazującej minuty stada ptaków – Big Ben opóźnił się o 41 minut. Z kolei zimą 1962 roku na wskazówkach zgromadziła się duża warstwa śniegu, co spowodowało opóźnienie zegara o 10 minut.

Westminster, Big Ben, Londyn

Zanim na własne oczy ujrzeliśmy Pałac Westminsterski, znaliśmy go z wielu obrazów, m.in Canaletta, Williama Turnera czy Claude’a Moneta. A przy okazji wątku utrwalania pałacu w kulturze – warto podkreślić, że chociaż akcja wielu filmów rozgrywa się na tle tej historycznej budowli, to obowiązuje zakaz realizacji filmów w celach komercyjnych na terenie pałacu. W związku z tym realizatorzy filmów zmuszeni są budować scenografię odzwierciedlającą wnętrza Parlamentu. Jednak jak wiadomo – od każdej reguły są wyjątki i za taki może posłużyć kilka scen nakręconych we wnętrzu Pałacu Westminsterskiego na potrzeby filmu „Sufrażystka”, który przy okazji polecamy tym, których interesuje historia ruchu emancypacyjnego. Panów mogą ponadto przyciągnąć piękne Carey Mulligan czy Helena Bonham Carter (w filmie w kilku scenach pojawia się też Meryl Streep).

Dodamy jeszcze ciekawostkę związaną z Pałacem Westminsterskim – otóż w Wielkiej Brytanii obowiązuje zakaz umierania w tym szacownym budynku królewskim. Nie znaleźliśmy informacji, jaka kara spotkałaby takiego martwego śmiałka. 😉

Westminster, Londyn, Anglia

Z kolei opactwo westminsterskie poza walorami architektonicznymi zapisuje się w pamięci jako dostojna budowla, która wręcz oddycha historią. Jako miejsce koronacji królów Anglii i Wielkiej Brytanii było świadkiem wielu podniosłych uroczystości, koronacji czy ślubów królewskich (m.in. w 2011 roku księcia Williama i Kate Middleton).

W opactwie rozpoczynali i kończyli swe historie wielcy ludzie – jest to bowiem miejsce pochówku władców i wybitnych osobistości nie tylko ze świata polityki, ale też nauki i sztuki. Znajdują się tam groby m.in. Isaaca Newtona, Karola Darwina, Goerga Friedricha Handla, Karola Dickensa i Rudyarda Kiplinga. W czerwcu tego roku ma tam również zostać pochowany Stephen Hawking. Trzeba przy tym dodać, że wokół wielu kontrowersyjnych artystów toczono dyskusje, czy zasługują na pochówek w tym czcigodnym miejscu i zdarzało się, że musiało minąć trochę czasu, zanim umieszczono tablice pamiątkowe w opactwie. Taki los spotkał m.in. Williama Szekspira, George’a Gordona Byrona, Williama Blake, Johna Keatsa, Williama Wordswortha, Dawida Herberta Lawrence’a czy Williama Makepeace Thackeray’a.

Asyż i zabytki franciszkańskie

W Asyżu spędziliśmy w 2011 roku tylko jeden dzień i dał on nam złudzenie, że przenieśliśmy się w czasie do średniowiecznej rzeczywistości. Na światowej Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO widnieje Asyż nierozłącznie kojarzony z postacią świętego Franciszka. Jego śladów nie trzeba specjalnie tropić w tym mieście, gdyż o obecności Biedaczyny z Asyżu przypominają nie tylko historyczne miejsca, ale też wszelkie pamiątki oferowane przez miejscowych sklepikarzy.

Asyż, Włochy

Na pewno odwiedzając Asyż warto zwiedzić bazylikę pod wezwaniem św. Franciszka, do której droga prowadzi przez – a jakże by inaczej – Bramę św. Franciszka. Interesująca jest historia lokalizacji bazyliki – zaraz po kanonizowaniu świętego zdecydowano się na wzniesienie świątyni dedykowanej Franciszkowi. Wybrano tzw. Wzgórze Piekielne – miejsce, w którym do tamtej pory wykonywane były wyroki śmierci na skazańcach i wraz z rozpoczęciem budowy bazyliki zmieniono nazwę wzniesienia na Wzgórze Rajskie. Świątynia została zbudowana w stylu gotyckim (w latach 1228-1253), który robi wrażenie swą wzniosłością i surowym pięknem. We wnętrzu bazyliki uwagę przyciągają bogate freski m.in. nawiązujące do historii życia świętego, w tym znane z licznych reprodukcji: „Kazanie do ptaków”, „Św. Franciszek wyrzeka się dóbr doczesnych” czy „Sen papieża Innocentego III”. W podziemnej kaplicy znajdują się szczątki założyciela zakonu franciszkanów, które wcześniej zostały pochowane w starej świątyni, obecnie kościele św. Klary. To zresztą w tej gotyckiej budowli, w ołtarzu głównym znajduje się bizantyjski krzyż, z którego – zgodnie z przekazami religijnymi – przemówił do św. Franciszka Chrystus, przyczyniając się do jego nawrócenia.

Franciszkanie, Asyż, Włochy

Miasto świętego Franciszka, położone w górzystym regionie Umbrii, jest przede wszystkim miejscem pielgrzymkowym, ale też miastem symbolizującym tolerancję religijną. W Asyżu bowiem zorganizowano Światowe Dni Modlitwy o Pokój, w których uczestniczyli przedstawiciele różnych wyznań, m.in. chrześcijaństwa, judaizmu, islamu, buddyzmu, hinduizmu, a także religii afrykańskich czy indiańskich.

Czym nas urzekł Asyż? Chyba przede wszystkim ascetyczną prostotą i spokojną atmosferą, która udzielała się podczas niespiesznego spaceru wąskimi uliczkami. Po wizytach w głośnych i tętniących życiem włoskich miastach, tutaj naprawdę odpoczęliśmy. Spacerując krętymi uliczkami tego włoskiego miasta cały czas mieliśmy wrażenie, że czas się zatrzymał.

Zabytkowe centrum Pragi 

Pragę odwiedzaliśmy kilka razy, przy rozmaitych okazjach – szczególnie zapadły nam w pamięć dwie wizyty: noc sylwestrowa w 2009 roku oraz ślub cywilny naszych przyjaciół dwa lata temu. Stolica Czech przywołuje zatem wspaniałe wspomnienia, których tłem są urocze zabytkowe miejsca. Nie dziwi nas zatem, że centrum tego atrakcyjnego miasta europejskiego w 1992 roku zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Stare Miasto obfituje w miejsca, które dowodzą bogactwa historycznego Pragi. Znajduje się tam najstarsze kolegium uniwersyteckie w Europie Środkowej – Carolinum, w którym rektorem był Jan Hus. Z jego osobą związana jest też jedna z kaplic na Starym Mieście, gdzie wygłaszał swoje kazania. Pomnik tego prekursora protestantyzmu usytuowany jest obecnie na praskim rynku. W tej zabytkowej części miasta znajduje się także Clementinum – kolegium jezuickie z XVII wieku z wieżą obserwacyjną, w której pracował astronom Johannes Kepler.

Praga zabytki

Jednym z symboli miasta jest oczywiście Most Karola, który zdobią posągi świętych i cesarzy. Na uwagę zasługuje gotycki ratusz, który swoją sławę zawdzięcza m.in. zegarowi astronomicznemu „Orloj” z symbolicznymi ruchomymi figurami przedstawiającymi Śmierć, Marność, Turka i Chciwość.

Przy każdej wizycie Praga zaskakuje bogactwem zabytków architektonicznych reprezentujących większość istniejących stylów. Spośród miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć podczas pobytu w Pradze, wskazalibyśmy dzielnicę Hradczany, w której znajdują się: Katedra św. Wita, św. Wacława i św. Wojciecha oraz Stare Probostwo. Na pewno nie można pominąć także Złotej Uliczki, Tańczącego domu, Domu pod Czarną Madonną czy Cmentarza Żydowskiego. 

Wersal pod Paryżem

Wersal zwiedzaliśmy dziewięć lat temu, zatem minęło sporo czasu i nasze wspomnienia opierają się na ogólnych wrażeniach przywiezionych z przedmieść Paryża, gdzie zlokalizowana jest rezydencja królewska. Zespół pałacowo-ogrodowy został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa w 1979 roku i jest jednym z symboli Francji, licznie odwiedzanym przez turystów z całego świata.

Wersal, Paryż

Powstanie pałacu w Wersalu łączy się z pasją myśliwską Ludwika XIII, który wybierając lokalizację swojej rezydencji kierował się tym, że w okolicy znajdowały się lasy pełne zwierzyny. Okolice były mu doskonale znane z organizowanych tam wypraw myśliwskich. Dworzanie zmuszani do nie zawsze komfortowych warunków noclegowych w pobliskich gospodach, zachęcili króla do kupna terenów, by zbudować tam zamek myśliwski. Tak też się stało i od 1624 roku władca zaczął spędzać czas we własnej posiadłości, którą z czasem wielokrotnie rozbudowywano i zmieniano.

Kolejny monarcha – Ludwik XIV również uległ czarowi tych okolic i postanowił rozbudować pałacyk myśliwski swojego ojca. Postawił na większą wygodę i luksus. Z rozmachem przystąpiono do przebudowy w 1668 roku. Zbudowano Oranżerię, potem Menażerię z egzotycznymi zwierzętami (m.in. słoniami, wielbłądami, strusiami i pelikanami), kaplicę, teatr, stajnie dla 2500 koni, wznoszono kolejne fontanny i rzeźby słynnych postaci z bajek. Plany Ludwika XIV były tyleż imponujące, co czasem szalone. Wszystko miało być bajkowe i czarowne. Zgodnie z jego wolą miejsce miało stać się „Pałacem Słońca”, a on sam Królem-Słońcem opanowanym przez manię wielkości. W parku rozrywki pojawiła się kolejka górka, labirynty, huśtawki. Zbudowano kolejny pałac dla króla i pawilony dla ministrów.  Trzeba pamiętać, że królowi towarzyszyło kilkanaście tysięcy dworzan i zastęp służby, dla których musiało się znaleźć odpowiednie miejsce w pałacu. Powstała słynna Wielka Galeria, tzw. Galeria Zwierciadlana, w której umieszczono na ścianach 17 ogromnych luster odpowiadających 17 oknom wychodzącym na ogród. W sali postawiono też świeczniki ze 100 tysiącami świec.

Wersal, Ogrody Królewskie

Ludwik XIV dbał też o każdy szczegół otoczenia rezydencji – ogrodu obejmującego ponad 1600 hektarów. Znajdowały się w nim gaje, baseny, szpalery drzew, kwatery roślinne, kanały i wspomniane już fontanny oraz rzeźby. Utrzymanie pałacu pochłaniało jedną dziesiątą wszystkich rocznych wydatków z budżetu Francji. Pałac był w tamtym czasie miejscem otwartym dla zwiedzających (trzy razy w tygodniu), którzy musieli spełniać tylko jeden warunek – mieć przyzwoite ubranie.

W 1682 roku Wersal stał się oficjalną rezydencją króla i mianowano go na stolicę państwa. W 1715 roku zmarł Ludwik XIV i odtąd pałac przeżywał trudne chwile. Przez 7 lat był zupełnie opuszczony. Potem wielkość Wersalu bezskutecznie próbowali wskrzesić potomkowie Ludwika XIV.

Krytycznym momentem historii Wersalu była rewolucja francuska, kiedy to splądrowano pomieszczenia (zniszczono meble, ukradziono lub zdewastowano wiele dzieł sztuki). W kolejnych latach pojawiało się wiele koncepcji związanych z przeznaczeniem budowli, jednak większość z nich nigdy nie została zrealizowana. Warto przypomnieć z tej późniejszej historii pałacu, iż to właśnie w tym miejscu w 1919 roku podpisano traktat pokojowy z Niemcami (czyli traktat wersalski).

Wersal

Obecnie zwiedzając Wersal można wejść do 120 sal (z 700 pomieszczeń w ogóle znajdujących się w pałacu), by przenieść się w czasie i wyobrażać życie dworzan Ludwika XIV. Meble, dzieła sztuki, zgromadzone przedmioty codziennego użytku mogą być namiastką tego, co stanowiło codzienność w czasach monarchii absolutnej.

Historia – nauczycielką życia

Musimy przyznać, że nasze dotychczasowe podróżnicze trasy w dużej mierze koncentrowały się na miejscach naznaczonych historią i kulturą. Bardzo chcieliśmy ujrzeć na własne oczy miejsca znane ze szkolnych i akademickich podręczników, skonfrontować to, o czym czytaliśmy, co oglądaliśmy w filmach – z rzeczywistością. To poznawanie klasycznych zabytków czasami nas rozczarowywało: piękne pocztówkowe ujęcia obiektów zderzone z zaniedbanymi albo będącymi w trakcie konserwacji zabytkami budziły mieszane uczucia. Zdarzało się też, że ujrzane na własne oczy dzieło wymazywało podręcznikowe opisy, które nie były w stanie oddać piękna, majestatu czy budowanej przez zabytek aury.

Jedno jest pewne – każda konfrontacja z zabytkiem jest wartościowa. Miejsca naznaczone historią przeszłych pokoleń, odzwierciedlające kreatywność i odwagę twórców – uczą, przede wszystkim szacunku wobec przeszłości i czerpania z doświadczeń minionych pokoleń w kształtowaniu przyszłości.

Jeśli uważasz, że ten tekst może zainteresować Twoich znajomych - dmuchnij nam w żagle i udostępnij go dalej.

2 komentarze

  1. Wersal robi wrażenie, ale mnie najbardziej podobały się ogrody i park. Pamiętam wycieczkę, kiedy po parku oprowadzał mnie wujek, znający prawie każdy gatunek drzewa i opowiadający ciekawe historie o tym miejscu. To było coś naprawdę wyjątkowego, szczególnie dla małej dziewczynki 🙂

    1. Aniu, bardzo dziękujemy za komentarz i podzielenie się swoim “bagażem doświadczeń” 🙂 Zgadzamy się co do wrażenia, które wywierają zielone tereny przylegające do królewskiej rezydencji. Wyrazy uznania dla Wujka, który wzorowo wywiązał się z funkcji prywatnego przewodnika – na pewno te opowieści rozbudzały wyobraźnię i wpłynęły na pielęgnowanie pasji podróżniczych. Serdecznie pozdrawiamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *