Wielbiciel Niemena i czytelnik Prusa w mieście Ceausescu

Wieczorne poznawanie Bukaresztu ograniczyliśmy do absolutnego minimum, co przełożyło się na zakwaterowanie w hostelu i wizytę w pobliskiej knajpce. Wciągnęliśmy mamałygę, mici (grillowane mielone mięso w rolkach) i klasycznie już – piwko.

Pop-artowe śniadanie w bramie

Kolejny dzień zaczynamy od krótkiej eskapady w pobliże hostelu w poszukiwaniu miejsca, gdzie uda nam się przekąsić coś na śniadanie. Znajdujemy fajne miejsce – mały bar, w którym wszystko można zakupić po 5 lejów. Zamawiamy kanapki, ciacha i kawę, którą otrzymujemy w barwnych pop-artowych kubeczkach. W związku z tym, że w knajpce jest niewiele miejsca, decydujemy się na konsumpcję na zewnątrz, rezygnując ze stolików, a wybierając miejsca w sąsiednich bramach.

śniadanie w bukareszcie mieście Ceausescu

Szczęście do ekscentrycznych oryginałów

Nasza gromadka przyciąga uwagę przechodzącego starszego pana, który zatrzymuje się i pyta, skąd przyjechaliśmy. Kiedy odpowiadamy, że jesteśmy z Polski i Niemiec, facet natychmiast zaczyna szperać w reklamówce, którą trzyma w jednej dłoni. Przypatrujemy się scenie, zupełnie nie wiedząc, czego się spodziewać. Po chwili mężczyzna, biegle mówiący po angielsku i francusku, otwiera stary pożółkły zeszyt większego formatu i wskazuje na kolejne strony.

Te zapisane są z ogromną starannością kolorowymi pisakami. Na każdej stronie widnieje tytuł utworu muzycznego, wykonawca, krótka notka biograficzna i cały tekst piosenki. Nie byłoby to może aż takie dziwne, gdyby nie fakt, że calutki zeszyt wypełniają słowa polskich piosenek. A to repertuar Czesława Niemena, dalej Anna Jantar (potem okazuje się, że zna też twórczość jej córki Natalii), i jeszcze Tadeusz Nalepa i wielu, wielu innych.

Mężczyzna z dumą prezentuje kolejne własnoręcznie zapisane strony. Pokaz urozmaica śpiewem fragmentów wskazywanych utworów. Z dość zawile tłumaczonej historii swego życia wynika, że jest rumuńskim miłośnikiem polskiej kultury. Poza muzyką dobrze orientuje się też w literaturze i wymienia znanych polskich autorów. Okazuje się, że na znajomości nazwisk sprawa się nie kończy – mężczyzna przepytuje nas m.in. z treści “Lalki” Prusa. Sam jest wielbicielem bohatera powieści – starego subiekta Rzeckiego. Dość dziwna sytuacja, biorąc pod uwagę, że znajdujemy się na jakiejś bocznej uliczce w Bukareszcie. Wszystko kończy się ofiarowaniem przez Natalię fanowi polskiej kultury polskiej monety pięciozłotowej.

fotografia uliczna bukareszt

Poznajemy Bukareszt

Teraz decydujemy, że na kilka godzin się rozdzielimy, by każdy mógł zrealizować swój plan. Natalia z Markiem chcą odwiedzić Narodowe Muzeum Sztuki mieszczące się w dawnym Pałacu Królewskim. James będzie buszował po rumuńskich antykwariatach, by wzbogacić swoją kolekcję książek Tolkiena w różnych językach – szalenie nam się podoba ta zajawka!
My chcemy po prostu powłóczyć się nieco po mieście, przyjrzeć eklektycznej architekturze noszącej ślady zamierzchłej i najnowszej historii. Wyznaczamy tylko jeden konkretny cel: pragniemy zobaczyć jeden z największych budynków świata – Pałac Parlamentu, nazywany też Domem Ludowym.

parlament w bukareszcie

Niespiesznym krokiem przemierzamy ulice stolicy Rumunii, która w międzywojniu nazywana była “Małym Paryżem” czy “Paryżem Wschodu”. Niestety, obecnie tych analogii na próżno szukać. Dziś to miasto charakteryzuje nieskładna mieszanka różnych stylów architektonicznych. Po kosmopolitycznym klimacie miasta też zostało niewiele śladów. Kilka cerkwii, synagog, monastyr. Miejsce zostało najpierw zrujnowane podczas wojny licznymi bombardowaniami, potem zniszczone trzęsieniami ziemi, a następnie oszpecone działalnością Nicolae Ceaușescu. To na potrzeby jego programu przesuwano, przenoszono bądź likwidowano często zabytkowe budowle, by zwolnić miejsce pod nowe konstrukcje.

Pałac Ludowy w Bukareszcie

I właśnie jednym z takich “arcydzieł” architektonicznych – kaprysów dyktatora był Pałac Ludowy. Aby zrealizować marzenie Ceaușescu zdemontowano sporą powierzchnię centrum starego miasta (w tym zabytkowe kamienice, obiekty sakralne) i zmuszono do przesiedlenia ok. 40 tysięcy mieszkańców Bukaresztu. W 1983 roku zainicjowano budowę pałacu, nad którego projektem czuwało 700 architektów. Na placu budowy pracowało 20 tysięcy robotników dokładających starań, by zadowolić komunistycznego dyktatora. A ten miał rozmach!

Nie tylko uroił sobie powstanie największej budowli, której wnętrze z 1100 pomieszczeniami będzie oszałamiało przepychem i bogactwem, ale też zażądał realizacji całej sieci podziemnych tuneli przeznaczonych wyłącznie dla niego i jego bliskich. Wszystko oczywiście otoczone było tajemnicą. W ten sposób dyktator mógł się przemieszczać sekretną linią metra o długości 10 km. Na wypadek zagrożenia atomowego zbudowano też dla władcy 4-piętrowy schron tuż pod jego pałacem.

Pożegnanie z ekipą przy najlepszych burgerach świata!

W parku w drodze do Pałacu Parlamentu spotykamy Jamesa, który upolował rumuńskie egzemplarze powieści Tolkiena. Wspólnie okrążamy gigantyczny gmach, który nie budzi w nas szczególnego zachwytu.
Potem umawiamy się z Natalią i Markiem w hipsterskiej knajpce, gdzie pochłaniamy jedne z najlepszych burgerów, jakie do tej pory dane nam było szamać. To ostatnie chwile z naszymi znajomymi, którzy za kilka godzin mają samolot do Warszawy.

burgerŻegnamy się z kolejnymi fantastycznymi ludźmi, których dane nam było poznać podczas wędrówki. Liczymy, że jeszcze kiedyś, gdzieś przyjdzie nam się spotkać. Przekonaliśmy się w ostatnich miesiącach, że świat naprawdę jest mały i wcale nietrudno w najmniej spodziewanym miejscu zetknąć się z kimś znajomym.

Wieczór wprowadza nerwowy moment, kiedy bezskutecznie próbujemy wypłacić kasę z bankomatu (wcześniej tego dnia Natalia przeżyła utratę karty w bankomacie). Otrzymujemy potwierdzenie wypłaty, jednak po gotówce ani śladu. Na szczęście udaje się ten problem rozwiązać, jednak pozostajemy bez kasy do rana.
Jutro opuścimy Bukareszt, choć dalszy kierunek pozostawiamy na razie w rękach losu.

bukareszt nocą i za dnia

Jeśli uważasz, że ten tekst może zainteresować Twoich znajomych - dmuchnij nam w żagle i udostępnij go dalej.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *