Casablanca bez Bergman i Bogarta

Niemal każdy na słowo „Casablanca” reaguje skojarzeniem z tak właśnie zatytułowanym kultowym już filmem Michaela Curtiza z 1942 roku. Z całą pewnością przyczynił się on do sławy tego marokańskiego miasta, choć – jak wiadomo – niewiele ma z nim wspólnego, gdyż żadna scena nie została nakręcona w tym afrykańskim mieście – wszystkie zrealizowano w studiu w USA. I choć Humprey Bogart ani Ingrid Bergman nie pojawili się na marokańskim planie filmowym, to miasto do dziś czerpie korzyści z legendy zbudowanej tym kinowym obrazem.

My również, jadąc do Casablanki w dużym stopniu żyliśmy scenami z baru „U Ricka” i było to jedno z pierwszych miejsc, które ujrzeliśmy, zwiedzając miasto dwa lata temu. Niestety, ograniczenie czasem nie pozwoliło nam zajrzeć do środka „Rick’s Cafe”, który rzekomo został dość wiernie zrekonstruowany na podstawie filmowych scen. Może następnym razem?

morocco rick's cafe casablanca

Miasto kontrastów

Casablanka – największe miasto w Maroku – słusznie uchodzi za twór złożony z dwóch rzeczywistości. Bogatej i luksusowej oraz biednej i zaniedbanej. Postępowej i anachronicznej. Historycznej i nowoczesnej. Religijnej i świeckiej.

Jedną stanowią luksusowe samochody, przeszklone biurowce, ekskluzywne butiki, galerie handlowe. Kosmopolityczny duch panujący w ville nouvelle sprawia wrażenie, że człowiek znalazł się w bogatym i nowoczesnym miejscu.

Druga rzeczywistość to bidonvilles – dzielnice ubóstwa, slumsy. Miejsca, w których ludzie walczą o przetrwanie każdego dnia, a turyści unikają konfrontacji z tym światem przypominającym o globalnych problemach nierówności społecznych.

Casablanca to ważny i największy port morski, przemysłowa, biznesowa i kulturalna stolica Maroka. Działa tu Giełda Papierów Wartościowych, swoje przedstawicielstwa mają liczące się na światowym rynku przedsiębiorstwa. Ale Casablanca to także miasto, w którym ludzie żyją w skrajnym ubóstwie, bez wielu fundamentalnych praw.

Krótka historia Białego Domu

Historia Casablanki sięga 1755 roku, kiedy w wyniku trzęsienia ziemi zniszczone zostało berberyjskie miasto Anfa. Odbudowano je jako Dar el-Bejda, czyli Biały Dom – Casa Blanca. Europejscy żeglarze zbliżający się do portu widzieli już z oddali białe domy miasta (i stąd właśnie pochodzi jedna z nazw miasta).

Najpierw miasto zasiedlali Berberowie, następnie w XVI wieku pojawili się tu Portugalczycy, budując fort i tworząc port. Osadnicy portugalscy pozostawali w tym rejonie aż do 1755 roku. Następnie miasto znacznie podupadło, kurcząc się do malutkiej wioski w połowie XIX wieku. Wówczas w tej osadzie mieszkało około 600 osób.

Na początku XX wieku interwencja Francji spowodowała ustanowienie francuskiego protektoratu, a od 1956 roku – Casablanca stała się miastem w niepodległym kraju.

Zwiedzanie Casablanki

Casablanca ma sporo do zaoferowania wędrowcom szukającym historii, imponującej orientalnej architektury, a także tym, którzy podróżując, szukają rozrywek. Wschód miesza się z Zachodem. Liberalna religijność islamska współżyje z chrześcijaństwem i judaizmem. Orientalne budowle historyczne sąsiadują z przeszklonymi biurowcami. I trzeba na wstępie zaznaczyć, że kto spodziewa się znaleźć w Casablance wizytówkę Maroka – poczuje się nieco oszukany. Miasto bowiem odbiega od tradycyjnych marokańskich miejscowości i niewiele tu egzotycznej atmosfery. Czasami można się tam poczuć jak w jednej z europejskich aglomeracji.

Jeżeli będziecie wybierali się do Casablanki na własną rękę, pamiętajcie też, że w tym mieście bardzo często zmieniają się nazwy ulic, niektóre cały czas posługują się dwoma, a nawet trzema nazwami, stąd trudność w określaniu lokalizacji. Nam często zdarzało się zagubić w tej przestrzeni. Warto po prostu wyposażyć się w jak najbardziej aktualną mapę.

W Casablance na pewno warto zwiedzić jej najstarszą część, w której zachowały się elementy fortyfikacji – bastionu Skala. Na tarasie tego zbudowanego w XVIII wieku obiektu umieszczono armaty wycelowane w wybrzeże. W starej medynie znajduje się też grobowiec patrona miasta – kubba Sidi Allal el – Kairaouni. W centralnej części Casablanki uwagę przyciąga zróżnicowana architektura – znaleźć można i fascynację secesją, stylem art deco, jak i wierność tradycji – styl neomauretański. W nowej dzielnicy ciekawymi obiektami są: Ratusz, budynek poczty, hotel Escelsior czy Pałac Sprawiedliwości.

Warto też wspomnieć o dzielnicy Anfa, w której od lat 30. XX wieku zaczęto wznosić imponujące wille otoczone tropikalnymi roślinami. W tej części miasta znajdują się m.in. rezydencje należące do szejków z Arabii Saudyjskiej. Ciekawostką jest to, że właśnie w hotelu Anfa zorganizowano w styczniu 1943 roku tajne spotkanie Winstona Churchilla, Franklina D. Roosevelta oraz Charlesa de Gaulle’a. Rokowania, na które został zaproszony także Józef Stalin (odmówił przybycia w związku z toczącą się wówczas bitwą pod Stalingradem) miały na celu opracowanie alianckiej strategii dotyczącej II wojny światowej. Rzekomo Niemcy chcieli zapobiec temu spotkaniu – otrzymali informacje, że odbędzie się ono w Białym Domu. Byli jednak przekonani, że chodzi o waszyngtoński „biały dom” – nie brali pod uwagę zbieżności nazwy z marokańską Casablanką.

Miejscem, które służy „lansowaniu się” – bo i takie jest w Casablance – jest nadmorski bulwar. Tam zlokalizowane są najdroższe modne restauracje, hotele i kluby.

Dla miłośników sztuki Casablanka ma do zaoferowania prywatne muzeum Villa Des Arts, w którym znajdują się zbiory sztuki współczesnej.

Meczet Hassana II

Miejscem, które nas przyciągnęło do Casablanki był meczet Hassana II – ufundowany władcy przez Marokańczyków. Hassan II w dniu swoich 51 urodzin wyraził bowiem życzenie, by powstała taka świątynia, a przecież władcy się nie odmawia. Prace rozpoczęto w 1986 roku, a ukończono ją dopiero 30 sierpnia 1993 roku. Warto było jednak tak długo czekać – wspaniała budowla (zaprojektowana przez francuskiego architekta Michela Pinseau) robi wrażenie! Poza funkcją sakralną spełnia też i dydaktyczną – znajdują się w niej m.in. muzeum, biblioteka i szkoła koraniczna.

Ciekawa jest sama lokalizacja meczetu – znajduje się na sztucznym nasypie o powierzchni 12 ha.  Z trzech stron otocza go woda – Ocean Atlantycki, co stanowi realizację fragmentu Koranu: „Allah ma swój tron na wodzie”. To także spełnienie marzenia króla, który chciał, by modlący się znajdowali się na granicy trzech żywiołów: ziemi, wody i powietrza. Potraktowano to życzenie bardzo poważnie i dosłownie – w niektórych miejscach świątyni, pod przeszkoloną podłogą można przyglądać się falom uderzającym o kamienie, a otwierany dach umożliwia przyglądanie się niebu.

Aby meczet powstał, pozyskiwano środki z różnych źródeł. A były to gigantyczne koszty – ponad 750 mln dolarów! Dotacje państwowe nie były w stanie pokryć takiego wydatku, zatem zaangażowano wszystkich Marokańczyków. Nikogo nie pytano, czy chce partycypować w tym przedsięwzięciu. Urzędnicy zostali po prostu zobligowani do poboru opłat z każdego domostwa, a pracodawcy obcinali zarobki zatrudnionych, przekazując odpowiedni procent na budowę meczetu. W ten sposób zebrano odpowiednią kwotę. Przy budowie i dekoracji meczetu pracowało około 10 tysięcy najlepszych marokańskich rzemieślników wykorzystujących rodzime materiały, m.in. drewno cedrowe z Atlasu Środkowego czy marmur z Agadiru. Efekt jest powalający! Obchodząc świątynię warto zwrócić uwagę na imponujące liczne drzwi, misterne rzeźbienia czy oryginalne fontanny.

Sala modlitewna z elektrycznie otwieranym dachem (sam proces otwierania i zamykania dachu trwa trzy minuty!) nad środkowym dziedzińcem mieści ponad 20 tysięcy wiernych, a 80 tysięcy może modlić się na otaczającej go esplanadzie. Marokańczycy zachwalając świątynię, podkreślają, że w głównej sali modlitewnej mogłaby się zmieścić Bazylika św. Piotra z Rzymu.

Marmurowy minaret ma wysokość 210 m, co sprawia, że jest najwyższą budowlą w Maroku i najwyższym minaretem na świecie. Na poszczególnych ścianach umieszczono precyzyjne rzeźbienia.

Meczet widać z morza z odległości setek kilometrów. Po zapadnięciu zmroku ze szczytu budowli wysyłana jest wiązka laserowa skierowana w stronę Mekki. Poza Mekką i Medyną jest największym meczetem na świecie.

Zwiedzając wnętrze świątyni należy oczywiście pamiętać o stosownym ubiorze i przed wejściem zdjąć buty.

Kosmopolityzm Casablanki

Casablanca jest miastem kosmopolitycznym, a zatem poza śladami związanymi z islamem znaleźć też można akcenty chrześcijańskie i judaistyczne. Wrażenie wywiera katedra Sacré Coeur znajdująca się na obrzeżu Parku de la Ligue Arabe, traktowana nie tyle jako świątynia, co centrum kultury.  Przy ulicy Verlet Hanus 67 zlokalizowana jest synagoga sefardyjskich Żydów Beth-El.

W Casablance jest też chyba jedyne w krajach muzułmańskich muzeum żydowskie – Home d’Enfants Murdoch-Bengio. Dzięki wizycie w muzeum można poznać złożoną i długą historię relacji żydowsko-marokańskich. Sięga ona czasów rzymskich, a finał znajduje w okresie zdobycia niepodległości przez Maroko, kiedy to Żydzi masowo opuszczali kraj, obawiając się prześladowań wynikających z napiętych stosunków na Bliskim Wschodzie.

Miasto jest też bardzo turystyczne i widać to na każdym kroku – biznes skierowany głównie na europejskich turystów kwitnie. Na pewno podczas pobytu w Maroku warto poświęcić czas na odwiedzenie Casablanki, ale – naszym zdaniem – nie należy traktować tego miasta jako wizytówki kraju, raczej jako symbol mieszania kultur.

Jeśli uważasz, że ten tekst może zainteresować Twoich znajomych - dmuchnij nam w żagle i udostępnij go dalej.

6 komentarzy

  1. Maroko cały czas czeka na moją wizytę :). Ostatnio coś często internety wyświetlają mi zdjęcia i informacje na jego temat, więc może to jakiś znak.

    Co do tych nazw ulic – cenna informacja, ale ja nie wiem jak ludzie są w stanie to spamiętać? Ja często w swoim mieście mylę ulice, a co mówić gdyby miały po kilka funkcjonujących nazw…

  2. Po przeczytaniu Waszego wpisu zaczęłam żałować, że ominęłam Casablanke w czasie mojego pobytu w Maroko kilka lat temu! Na zdjęciach wygląda przepięknie 🙂 Najbardziej chyba nie mogę przeboleć wiyzty w Meczecie Hassana II, tym bardziej, że do większości świątyń nie mieliśmy w Maroko wstępu.

    1. Dominiko – zawsze można wrócić i zobaczyć to, czego się jeszcze nie widziało 🙂 My zakochaliśmy się w Maroku od pierwszych chwil, gdy się tam znaleźliśmy i już po kilku dniach wiedzieliśmy, że musimy jeszcze wrócić i zaplanować zdecydowanie więcej czasu w tym niesamowitym kraju. Co do Casablanki – przyznamy szczerze, że spośród miejsc, które zwiedziliśmy na północy Maroka, tego miejsca nie umieścilibyśmy na szczycie listy. Na pewno jednak warto je odwiedzić, aby zobaczyć Meczet – robi niesamowite wrażenie. Jest przepiękny! Pozdrawiamy serdecznie!

    1. Marto, Casablankę na pewno warto umieścić na liście miejsc w Maroku, które oferują ciekawe zabytki. Meczet jest imponującą budowlą – nas zachwycił! Wydaje nam się jednak, że Casablanca w porównaniu z takimi miejscami jak Marakesz, Fez czy Essaouira wypada blado. Serdecznie pozdrawiamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *