Malta – garść faktów i pierwsze wrażenia

Szukając w internecie informacji na temat Malty znaleźć można w głównej mierze określenia typu „raj na ziemi”, „najbardziej wyluzowany kraj w Europie”, „rajska wyspa” i wiele podobnych. My wybierając się w to miejsce celowo nie czytaliśmy zbyt wiele na jej temat. Jakie są nasze odczucia z pobytu, dowiecie się z dalszej części tekstu.

W objęciach Lucyfera

Na Maltę udaliśmy się w sierpniu – i ten okres okazał się wyjątkowy na wyspie. Oczywiście spodziewaliśmy się upalnych dni – wszakże Malta znajduje się w strefie klimatu subtropikalnego. Bardzo chcieliśmy się wygrzać, tym bardziej, że lato w Polsce ostatnimi laty nie rozpieszcza tych, którzy spragnieni są słońca.  Na nadmiar upałów raczej nie szło narzekać, a jeśli już się pojawiały to dosłownie na kilka dni. A jednak maltańska aura nas zaskoczyła – trafiliśmy w rozpalone ramiona Lucyfera, czyli rekordowej fali upałów, która w ubiegłym roku nawiedziła Europę. Oczywiście pragnęliśmy powygrzewać się w promieniach słońca na Malcie, ale nie spodziewaliśmy się, że zajdzie konieczność chronienia się i uciekania od niego. Temperatury oscylujące w granicach 40 stopni od wczesnych godzin porannych dawały się we znaki i dyktowały plan kolejnych dni.

malta island valetta bay ship sea mediterranean

Religijni mieszkańcy wyspy pocieszali nas, że musimy przeczekać do 15 sierpnia, kiedy to wraz ze Świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny fala upałów ustąpi. Lucyfer zostanie przepędzony. Ale jak to ja, nie dałem za wygraną i – jeśli dobrze pamiętam – już pierwszego dnia wywaliłem białą klatę na słońce. Jak się pewnie domyślacie, był to najgłupszy z możliwych wyborów. Po dwóch, czy trzech takich akcjach cierpiałem katusze przez kilka najbliższych dni wyjazdu. No cóż – ocierając pot z czoła, czekaliśmy i staraliśmy się czerpać z maltańskich uroków tyle, ile było możliwe w tych warunkach. I choć piekielny upał tak od razu nie ustąpił, to mieliśmy okazję przyglądać się przygotowaniom i przebiegowi święta maryjnego, które dla Maltańczyków jest okazją do zamanifestowania swej religijności i czci okazywanej Matce Boskiej.

Krótka historia Malty

Malta jest wyspą posiadającą bogatą i długą historię. Badacze przypuszczają, że ludzie na Malcie pojawili się ok. 7000 lat temu. Świątynie, których ruiny można odnaleźć na wyspie, mogą się poszczycić najdłuższą historią na świecie – prawdopobnie wznoszono je wcześniej niż piramidy w Egipcie, bo około 3600 roku p.n.e. Budowano je ku czci jakiegoś bóstwa – możliwe, że Bogini-Matki, której składano ofiary ze zwierząt. W tamtym czasie liczbę mieszkańców Malty szacuje się na ok. 11 tysięcy, a zadziwiająco duża liczba istniejących wówczas świątyń może wskazywać, że wyspa była swego rodzaju miejscem pielgrzymkowym obszaru śródziemnomorskiego. Siedem spośród zachowanych do naszych czasów kamiennych świątyń, a raczej ich pozostałości, znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

mattia preti monument malta island
Popiersie Mattia Preti – włoskiego malarza i freskarza barokowego, który w wieku 48 lat przeniósł się na Maltę, gdzie mieszkał do końca życia.

Dalsza historia Malty to nieustanne podboje i walki o zdominowanie terenu. Wyspa znajdowała się kolejno pod panowaniem Fenicjan, Kartaginy, Starożytnego Rzymu, Arabów, Hrabstwa i Królestwa Sycylii, Zakonu Maltańskiego oraz Wielkiej Brytanii (do dziś śladem brytyjskiej kolonizacji na Malcie jest ruch lewostronny; rzuciła nam się też w oczy charakterystyczna czerwona budka telefoniczna).

Na szczególną uwagę w historii Malty zasługuje wiek XVI, kiedy to Europa broniła się przed inwazją turecką. Oddziały Sulejmana II Wielkiego, odparte spod Wiednia zmierzały w kierunku Włoch. I wówczas na drodze stanęli rycerze joannici mający swą siedzibę na Malcie. Trzeba tu podkreślić, że joannici pierwotnie byli zakonem szpitalnym powołanym do życia w czasie wypraw krzyżowych. Z czasem zakonnicy postawili sobie za główny cel walkę z religią muzułmańską. W kwietniu 1565 roku flota osmańska z 40 tysiącami doborowych tureckich wojowników wypłynęła w kierunku Malty. Na wyspie czekało na nich 600 rycerzy i 8 tysięcy żołnierzy. Doszło wówczas do tzw. wielkiej bitwy pomiędzy Krzyżem a Koranem. Niezwyciężony dotąd sułtan został pokonany, a Malta dumnie zapisała się na kartach historii Europy.

Pierwsze spostrzeżenia i wrażenia

Zatrzymaliśmy się w St. Julian’s – chyba najbardziej turystycznym miasteczku wyspy, gdzie mieszkali wówczas nasi przyjaciele (pozdrowienia z tej strony dla Was – Polly, Remi i Mickey). Pierwszymi widokami na Malcie po przyjeździe z lotniska była Spinola Bay – w pobliżu której zlokalizowanych jest wiele restauracji i sklepików, ale służy też jako częsty punkt spotkań w drodze do Paceville – oraz mieszanka współczesnej zabudowy (hotele, kasyna) z wtopionym w nią np. kościołem karmelitów z XIX wieku. Jako że nasz znajomy dysponował samochodem, miejsce to służyło nam jednak głównie za bazę wypadową do innych ciekawych miejsc.

I tu pierwsze spostrzeżenie – na Malcie prawie nie widać rowerzystów. Miejscowi jeżdżą – mówiąc delikatnie – dość nieuważnie, dlatego wybierając się na wyspę nie planujcie rowerowych wojaży.

spinola bay malta island fisherman

Drugiego dnia chodząc po krętych i wąskich uliczkach St. Julian’s, Sliemy, Gziry, Msidy i okolicznych miasteczek (odległości między nimi są tak małe, że szczerze mówiąc nie wiedzieliśmy kiedy zmienialiśmy lokalizację) na moment zatrzymaliśmy się, żeby podejrzeć mapę na telefonie. Po krótkiej chwili podeszła do nas dziewczyna ze szczerym uśmiechem, pytając czy zabłądziliśmy i czy może jakoś pomóc. Sympatycznych momentów z ofertą bezinteresownej pomocy (kiedy wszystko było ok) albo zaczepki żeby sobie pogadać na ciekawe tematy mieliśmy całą masę.

malta island balcony

Przeczesując zaułki maltańskich miast niejednokrotnie podchodzili do nas starsi mieszkańcy, zagadując np. o upały i przywołując meteorologiczne wspominki z kilku ostatnich lat. Dało się odczuć, że dziesiątki turystów, backpackerów i osiedlających się na wyspie młodych przyjezdnych z innych części Europy, tylko wzmagały w nich entuzjazm i chęć do zwyczajnej rozmowy.

Podsumowując, pierwsze dni spędzone na wyspie przede wszystkim zapamiętamy jako czas spędzony w towarzystwie naszych przyjaciół i bardzo miłych, przypadkowo napotkanych ludzi. Odkrywanie zakątków naszej okolicy sprawiło nam niezłą frajdę. Nawet uporczywe upały nie były w stanie tego popsuć.

Kolejne dni wypełniliśmy zwiedzaniem m.in.:
– klimatycznego średniowiecznego miasta kojarzonego z Gry o tron,
– przepięknej stolicy Malty będącej zarazem (jak podaje wikipedia) najbardziej słonecznym miastem w Europie,
– klifów Dingli na południu tego niewielkiego kraju,
– i wielu innych ciekawych miejsc…

Postaramy się je przybliżyć w osobnym wpisie.
Trzymajcie się ciepło!

Jeśli uważasz, że ten tekst może zainteresować Twoich znajomych - dmuchnij nam w żagle i udostępnij go dalej.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *